W czwartek 1 sierpnia Suwalskie Teatr-Akcje miały kolejną, nową odsłonę. Paweł Bydelski zaprosił wszystkich do strefy wolnego słowa, czyli Slam Freak Night na nadrzecznych bulwarach.

Odważni mówcy, którzy zgłosili się do wystąpień rywalizowali na słowa i emocje. Każdy z siedmiu śmiałków miał za zadanie przygotować dwa wystąpienia. Wojtek zabrał nas pod suwalski lodowiec, który tym razem miał coś wspólnego z utalentowanym performerem, tym, który swoją wtorkową teatr-akcją  rozhuśtał suwalskie „internety”, a także uświadomił nam, czym się różni rozmowa na messengerze od takiej twarzą w twarz. Konrad rymował tak wielowątkowe historie, że starczyłoby na fabułę serialowego tasiemca. Wrażliwe, delikatne słowa Julka chyba każdemu dały do myślenia, a na pewno przypomniały, że każdy z nas odnajdywał się kiedyś w strofach wierszy, tylko o tym zapomnieliśmy. Ala, a właściwie Katarzyna, do swojego występu włączyła armię pomocników – robili, co tylko ta przeurocza dziewczyna sobie zażyczyła. Ola z Natalią postawiły na historie z życia wzięte, opowiadane czasem z dosadnym, ale zrozumiałym humorem. Wszystkie fluentne, jak podkreślał twórca slamu Paweł Bydelski, reguły przełamał Krzysztof. W pierwszym wystąpieniu żonglował piłeczkami, w drugim butelkami. Publiczności tak się spodobał, że doszedł do dogrywki w finale. I w trzecim pojedynku spróbował pożonglować… krzesłami. Ostatecznie głosami publiczności sławę dobrego mówcy i słoik miodu zdobył Konrad.

Agnieszka Szyszko

aktualNości